-Lecę do Belgii – powiedział Wiktor a ja zamarłem. Jego słowa mnie zatrzymały w chwili gdy miałem wyjść. Ręka zastygła na klamce i nikt z nas nic mu nie odpowiedział. Nie mogłem w to uwierzyć. Nie mogłem sobie wyobrazić naszej paczki bez Bruneta. To się nie mogło dziać naprawdę. Mimo to znałem powód dla którego chciał nas zostawić. Tym powodem jest Laura Newińska, przyjaciółka, pierwsza i jedyna-jak na razie- miłość Wiktora. Opowiadał nam, że znali się od przedszkola ale ich drogi rozeszły się gdy rodzice dziewczyny-światowi lekarze-wyjechali do Belgi trzy lata temu. Wiktor bardzo to przeżył. Jest strasznie wrażliwy ale i bardzo pewny siebie. Gdy myśleliśmy, że już zapomniał o Laurze on nagle oświadcza nam, że do niej leci. By przerwać tą cholerną ciszę obróciłem się do niego i spytałem:
-Po co? Powiedz, że nie lecisz do niej?
Brunet podszedł do okna i wpatrywał się spadające płatki
śniegu.
-W sobotę wychodzi za mąż. Musi mi obiecać, że będzie
szczęśliwa. Chociaż tyle może dla zrobić – odpowiedział smutnym tonem głosu.
Spojrzałem na Arka i Jake’a ale oni tylko wzruszyli ramionami i wrócili do
grania w karty. Choć nie interesowało mnie to wcale, musiałem zadać następne
pytanie.
-Tośka wie?
Wiktor obrócił się i spojrzał na mnie z uśmiechem.
-Nagle się o nią martwisz?
-Daruj sobie – odpowiedziałem, choć tak naprawdę chciałem powiedzieć „tak, martwię się o nią”.
-Nie wie. Powiem jej gdy przyjdzie na to czas – powiedział
– Muszę iść – dodał po chwili.
-Czyli Tośka nie wie, że nie pójdziesz z nią na studniówkę?
– spytał Jake. Jego troska o tą biedaczkę coraz bardziej mnie zaskakiwała.
Wiktor nie odpowiedział. Rzucił nam tylko krótkie „cześć” i
wyszedł.
Następnego dnia gdy jechałem do szkoły coś we mnie pękło.
Mur, który chronił mnie przed złem całego świata rozpadł się na małe kawałki
ukazując mi co powinienem zrobić. Nie wiem czemu akurat dziś to się stało, ale
wiedziałem, że musze tak postąpić. Przed szkołą czekali na mnie Arek, Jake i
Brunet. W takim składzie weszliśmy do szkoły siejąc zamęt wśród uczniów i
wzbudzając zachwyt wśród uczennic.
Tośka
Zdałam sobie sprawę, że widok Wiktora Brzozowskiego
wywołuje u mnie szybsze bicie serca, co było absolutnie nie na miejscu. Po
wczorajszym dniu nie byłam już taka spokojna jak zawsze. To co zrobił Sebastian
było nie do pomyślenia. Diana była w szoku, gdy zobaczyła, że moje piękne
włosy, które w poniedziałek sięgały mi do pasa, w ciągu kilku sekund skróciły
swoją długość sięgając mi teraz do ramion. Ale ja wszystko dzielne zniosłam i
nie poddałam się. Idąc do szkoły myślałam cały czas o wczorajszym koszmarze i o
tym gdzie był Wiktor gdy go potrzebowałam. Miałam szczęście, że po powrocie do
domu nie było mamy. Ta by dopiero umarła gdyby zobaczyła jak ja wyglądam. A
wyglądałam jak z jakiegoś horroru. Jak
długo muszę to jeszcze znosić? Jak długo Sebastian będzie się nade mną znęcał?
Gdy weszłam do szkoły od razu ich zobaczyłam. Szli głównym
korytarzem w stronę sali od informatyki. Jak zwykle piękni, jak zwykle
olśniewający, jak zwykle dumni i pewni siebie. Gdy doszłam do szatni z drżeniem
serca otwierałam szafkę. Z ulgą stwierdziłam, że nie ma tam nic co by mnie
mogło wystraszyć. Zdjęłam kurtkę, zabrałam kilka książek i poszłam pod klasę. Byłam przygotowana na kolejne natarcie na moją osobę jednak nic takiego nie
nastąpiło. Zamiast tego podeszło do mnie kilka bogatych panienek i każda z nich
powiedziała mi cześć wprawiając mnie tym samym w osłupienie. Co to do cholery
było? Wchodząc do klasy wszyscy byli dla mnie mili, jakbym nagle zaczęła
istnieć. Już wolałam pozostać niewidzialna. Bycie kimś miało swoje wady. W
ciągu trzech lekcji zostałam zaproszona na dyskotekę, zakupy i wizytę u
kosmetyczki. Nikt mi nie dokuczał, nikt się nade mną nie znęcał, nikt nie robił
głupich żartów. Nie było nic, nie było niczego. To było tak dziwne, że aż
niemożliwe do wyobrażenia. Zaczynałam podejrzewać, że to wszystko ma ukryty
sens, więc do stołówki szłam zdenerwowana i przygotowana na najgorsze. Jednak
pomieszczenie wyglądało tak jak zawsze. Tłum rozpieszczonych, bogatych
nastolatków siedzących przy swoich stolikach. Usiadłam na swoim miejscu i nie
mogłam w to wszystko uwierzyć. To
musiała być sprawka Sebastiana. Tylko on ma tak potężną władzę w szkole, tylko
on umie wszystkich ustawić. Nie miałam pojęcia czemu to zrobił, ale na chwilę o tym zapomniałam gdy w szatni usłyszałam rozmowę Jake’a i Arka.
-Martwię się o Wiktora – mówił ten pierwszy. To nie było
grzeczne podsłuchiwać najbogatszych chłopaków w szkole, ale mówili o Brunecie,
chłopaku, w którym nieświadomie się zakochałam.
-Nie możemy zabronić mu jechać. Wiesz, że to dla niego
ważne – mówił Arek.
-Więc dlaczego umówił się z Tośką na studniówkę, skoro
wiedział, że i tak na nią nie pójdzie? – usłyszałam głos Jake’a i po tych
słowach przestałam ich słuchać. Wybiegłam ze szkoły nie mogąc uwierzyć, w to co
słyszałam. Wiktor opuszcza miasto, wystawiając mnie do wiatru, zostawiając moją
miłość do niego na zmarnowanie. W jednej chwili mój świat się zapadł a marzenia
o studniówce odeszły w dal. Wracałam ze szkoły o niczym innym nie myśląc dopóki
w domu Diana nie zaciągnęła mnie do swojego pokoju.
Diana
Podjęłam decyzję. Tośka musi poznać prawdę, choćby nie wiem
co. Ledwo wróciła ze szkoły zabrałam ją do siebie by wyznać jej wszystko co
odkryłam. Była zaskoczona moim zachowaniem ale nie przejmowałam się tym.
Zauważyłam natomiast, że to z nią jest coś nie tak i że dziś o dziwo wygląda
czysto. Nie była upaćkana ani jajkami, ani mąką ani ryżem ani nawet sadzą.
Ucieszyłam się, że u niej wszystko wraca do normy. Usadowiłam ją na łóżku i
pokazałam jej wszystkie swoje notatki, na temat zaginięcia taty. On tylko je
przejrzała i spojrzała na mnie wyczekująco.
-Di możesz mi powiedzieć, co to jest? – spytała
wyraźnie zainteresowana moim odkryciem.
-Wiem, że możesz być na mnie za to zła, ale nie mogłam
siedzieć bezczynnie. Nie teraz, gdy jest tyle nowych metod nieznanych ileś tam
lat temu – mówiłam podekscytowana. Nie dając siostrze dojść do głosu mówiłam
dalej.
-Słuchaj Tośka. To – wskazałam na kartki, które trzymała w
ręce – są materiały, które udało mi się zgromadzić. Wszystko to tutaj tyczy się
zaginięcia taty.
-O czym ty mówisz? – spytała zaskoczona.
-Możemy dowiedzieć się, dlaczego tata odszedł –
powiedziałam w końcu.
-Chcesz powiedzieć…że odnajdziemy tatę? – spytała z
nadzieją w głosie.
-Nie mogę ci tego obiecać. Musisz tylko połączyć siły z
kimś, kto doprowadził cię do takiego stanu – wskazałam głową na jej obcięte
włosy.
-O nie Di. Nie rób mi tego – Tośka zerwała się z łóżka i zaczęła niepewnie
krążyć po pokoju – Żartujesz sobie ze mnie, tak?
-Nie Tośka. Mówię serio. Ty i Seba musicie się pogodzić.
-Ale dlaczego? Co on ma z tym wspólnego?! – Tośka była
zdenerwowana ale nie dziwiłam się. Gdybym ktoś zafundował mi taki koszmar w
szkole a potem miałabym zawrzeć pokój z tą osoba też bym się wkurzyła.
-Tata był bankierem. Miał przyjaciela, który zarazem był
najlepszym pracownikiem banku – zignorowałam jej pytanie.
-Ale po co mi to mówisz?
-Bo tym przyjacielem był ojciec Sebastiana – odpowiedziałam
patrząc w jej zielone oczy i dostrzegając w nich szok jakim było moje wyznanie.
Rozdział świetny jak zawsze :D
OdpowiedzUsuń'Weronka'
Rozdział świetny i bardzo ciekawy , chociaż krótki no ale rozumiem masz egzaminy życzę powodzenia i szczęścia ciekawi mnie czy seba wie coś na temat ojca Tośki
OdpowiedzUsuńforbid love
mmm fajnie :>>Ale co tak krótko? :< (wiem, że egzaminy :<<).I ciekawi mnie tylko 1 pytanie ._. Czy Tośka pójdzie z Sebą na tą studniówkę ?:<
OdpowiedzUsuń`Tori (Wiktoria :>)
Ślicznie!
OdpowiedzUsuńAle po pierwsze- PRZEPRASZAM. Pod poprzednim postem nie było komentarza, ale nie miałąm czasu ( znowu) Ledwie przeczytałam i już musiałam iść. Teraz już spoko. Koniec poprawiania itp ;) hahahah. nie mysl, że z 1 się poprawiałąm ;D hahaha.Okej
Po drugie- twoja wyobraźnia nie zna granic! To jest po prostu coś, cos coś cudownego !!!!!!!!!!!!!
Twoja kochająca Cię Malina. ;)
Strasznie wciągłam się w Twoje opowiadanie :) jest na prawdę dobre, szkoda tylko, że posty dodajesz tak rzadko :( Nie mogę doczekać się następnego rozdziału..
OdpowiedzUsuńŚwietmy:)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział:P
Cud, miód o malina. :P ;*
OdpowiedzUsuńo matkooo *-* ale się podziałoooo. czemuuuu on ją wystawi? pedał jeden -,- no nic :D czekam na nn :D
OdpowiedzUsuńWow, zdziwilo mnie zachowanie Sebastiana, ale na miejscu Toski byn mu nie wybaczyla. Xd
OdpowiedzUsuńCzekam nn ^^
Yeah!! To Wiktor pojedzie do tej Belgii :D Tośka pogodzi się z Sebastianem, ale super :)) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńAsia
Ile tutaj się dzieje! Ale jak zwykle rozdział bardzo zaciekawił i jest świetny! :) Chyba zaczynam się uzależniać...:P Czekam z niecierpliwością do poniedziałku! :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twoje opowiadania, z niecierpliwością czekam na następne rozdziały <3
OdpowiedzUsuńSuuuper !
OdpowiedzUsuńxxx
świetny czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńWiktor pojedzie, Tośka pogodzi się z Sebą i być może będą parą, jednakże wróci Brunet i Tośka przypomni sobie co do niego czuła, ta?
OdpowiedzUsuńTroszke krótki ale rozdział jak zwykle świetny. Mam nadzieję,że Wiktor szybko wróci. Jestem ciekawa co znowu knuje Seba.Może dał jej spokój bo już wie,że Wiktor mu nie zagraża i znowu będzie mógł starać się,aby Tośka poszła z nim na tą studiowke? Ciekawe czy połączą siły żeby dowiedzieć się czegoś na temat jej ojca. Już widzę reakcje Seby,gdy się dowie że Tośka, kiedyś wcale nie była taka biedna a ich ojcowie sie przyjaźnili.No nie wiem,ale niedługo pewnie wszystko się wyjaśni. Przepraszam za ewentualne błędy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Czarna
Twój blog jest świetny! Przyznam że czytam dopiero od tej historii ale piszesz niesamowicie! Świetny rozdział, nie mogę doczekać się następnych, piszesz świetnie !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie na egzaminach! :)
PS. Jeśli można wiedzieć, jaki kierunek studiujesz? Nie myślałaś o wydaniu książki? ;>
Jeśli chodzi o studia to jest to kierunek zarządzanie bezpieczeństwem :) Wydanie książki nie jest prostą sprawą, bo potrzeba dużo wkładu własnego(w sensie pieniędzy). Pewnie,że nie raz myślałam,żeby wydać książkę,ale póki co jest to niemożliwe.
UsuńUhuhu jeśli dobrze myślę to sporo matmy, po ucz się, egzaminy ważniejsze... Zakochałam się w Twoim blogu, jeśli znajdę dość sporo czasu przeczytam wcześniejsze opowiadanie. :) Trzymam kciuki ; *
UsuńPati
No własnie matmy nie mam już wcale, więcej jest przedmiotów kierunkowych np.o przepisach BHP czy współczesnych zagrożeniach świata ;)
UsuńTak odbiegając, co zdawałaś na maturze? ;)
Usuńo jeny!kiedy to było :D Tradycyjnie polski podstawowy,niemiecki,matematykę i geografię ;)
UsuńPodziw! :) No nic, zaraz zabieram się za czytanie :)
UsuńI like ;)
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać kolejnego rozdziału <3
OdpowiedzUsuń