`Mocno przytulając wyniszczonego ciebie
Będę cię kochać,nawet rozbitego na kawałki`
Tośka
Czy nasza miłość mogła być normalna? Nie, nie mogła.
Różniło nas wszystko i to dosłownie. A status społeczny był tym co mnie
najbardziej rozpraszało. Seba mnie kochał, ale przesadzał. Nie potrzebowałam od
niego nic prócz jego miłości. Na moje nieszczęście uparł się, że dzięki swoim
pieniądzom kupi mi nowe ubrania galowe, na zakończenie szkoły i na matury.
Pominę fakt, że on sam na każdą maturę przyjdzie w innym garniturze. Ale
wracając do mnie. Jutro kończyłam szkołę. Jutro opuszczę mury tego budynku na zawsze,
nie będę już się tu uczyć. Spełniłam marzenie taty o skończeniu tej szkoły.
Choć moje oceny pozostawiają wiele do życzenia, jestem z siebie zadowolona.
Rodzice są ze mnie dumni. A ja jestem dumna z Seby, że na poziomie wiedzy jaką
posiada skończył to liceum.
Czekałam aż Seba po mnie przyjedzie, ale spóźniał się już
ponad pół godziny. Zaczęłam się martwić bo nigdy mu się to nie zdarzało. Gdy na
horyzoncie zobaczyłam auto Wiktora wiedziałam, że coś się stało. Brunet to mój
anioł stróż. Wie kiedy go potrzebuje. Jest ze mną wtedy, gdy nikt inny nie
potrafi mnie znieść. Choć wiem co do mnie czuje oboje unikamy tego tematu. Do
dziś nie wiem czy jego troska o mnie spowodowana jest jego miłością do mnie czy
też może Sebastian kazał mu się mną opiekować.
-Co się stało? – zapytałam szybko wsiadając do auta. Miałam
przeczucie, że stało się coś niedobrego. Zaczęłam si ę denerwować.
-Matka Seby miała wypadek – powiedział.
-Co? Jak to wypadek? Jaki wypadek? – moje emocje się
skumulowały. Matka Sebastiana miała wypadek. On mnie teraz potrzebował.
Musiałam być przy nim.
Gdy jechaliśmy do szpitala Wiktor powiedział mi co się
dokładnie stało. W auto pani Wieczorek w którym siedziała wjechał pijany
kierowca. Zabrała ją karetka, ale jej stan jest krytyczny gdyż kierowca uderzył
stronę gdzie siedziała matka Seby. Byłam cała roztrzęsiona. Brunet mówił, że
Milena zostawiła wszystko i przyleci jak najszybciej.
Wiktor nie zdążył dobrze zaparkować a już wybiegłam z auta.
Nie wiedziałam co robię. Matka Sebastiana była złą kobietą, ale była w końcu
jego matką. Wiem, że jej nienawidził, ale gdyby mu na niej tak nie zależało nie
siedziałby teraz z nią w szpitalu. Wbiegłam do szpitala rozglądając się
dookoła. Podeszłam do recepcji by zapytać się o panią Wieczorek, ale w tej
samej chwili zobaczyłam Sebastiana.W jego oczach dostrzegłam ogromny smutek i
strach. Po raz pierwszy odkąd go znam chyba się czegoś bał. Podbiegłam do niego
i przytuliłam go.
-Seba… - wyszeptałam mu do ucha- Jestem tu z tobą.
Przejdziemy przez to razem.
Odwzajemnił uścisk.
-Co z nią? – zapytał Brunet, który właśnie wszedł do
środka.
-Jest operowana. Ma rozległe uszkodzenia klatki piersiowej,
złamaną nogę, rękę i kilka żeber.
-Seba…Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz – powiedziałam i
naprawdę bardzo chciałam wierzyć w te słowa.
Mocno ścisnęłam jego dłoń i oboje poszliśmy pod salę
operacyjną gdzie siedział już pan Wieczorek. Mijały sekundy, minuty, godziny.
Każdy z nas był zniecierpliwiony, każdy z nas miał nadzieję. Każdy wierzył, że
będzie dobrze, każdy czekał na cud. Siedzieliśmy na krzesłach i czekaliśmy na
lekarza. Nie życzyłam jej śmierci. Nie żywiłam do niej żadnej urazy po tym co
zrobiła mojej rodzinie. Chciałam tylko usłyszeć od niej „przepraszam”.
Gdy po dwóch godzinach z sali operacyjnej wyszedł doktor
szybko oprzytomnieliśmy.
-Co z nią? – zapytał pan Wieczorek.
-Miała liczne obrażenia klatki piersiowej. Cudem było, że
trafiając do szpitala była jeszcze żywa. Żebra przebiły się do serca. Robiliśmy
wszystko co w naszej mocy.
Opadłam na krzesło. Nie wierzyłam w to co usłyszałam. Seba
zaczął płakać, jego ojciec też a ja nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie
mieściło mi się to w głowie. Nasze szczęście nie trwało zbyt długo. Czy to był
znak, że jednak nie powinnam być z Sebą? Czy taki mój los?
Tragedia jaką właśnie przeżywali Seba i pan Wieczorek był
czymś nie do zniesienia. Jak to się mogło stać. Zaczęłam płakać i ja. Nie
mogłam dłużej tu wytrzymać. Wybiegłam ze szpitala i wybuchłam płaczem. Matka
Sebastiana umarła. I co teraz?
-Tośka? – usłyszałam przyjazny głos Wiktora. Razem z nim
przyszli Arek i Jake – I jak? Jak operacja?
Pokiwałam przecząco głową i wbrew wszystkiemu wpadłam
Brunetowi w objęcia.
-Jasna cholera. – powiedzieli wszyscy razem. Załamali się.
Każdy z nich wiedział jaka pani Wieczorek była, ale załamali się ze względu na
Sebastiana. Był ich przyjacielem, ale w obliczu śmierci żaden z nich nie mógł
im pomóc.
Gdy zobaczyłam jak Seba wychodzi ze szpitala podbiegłam do
niego. Łkał. Pierwszy raz widziałam go w tym stanie.
-Tośka…-wyszeptał i przytulił mnie – Przepraszam cię za
wszystko, za każdą krzywdę którą ci wyrządziła. Proszę ci wybacz jej, proszę.
Zrób to dla niej.
-Nigdy nie miałam do niej żalu, ale tak wybaczam jej, Seba.
Przytuliłam go jeszcze mocniej bo wiedziałam, że teraz będę
mu najbardziej potrzebna.
Sebastian
Gdy matka umarła, umarł kawałek mnie. Wszystko się
zmieniło. Wszystko do tej pory było inne. Nie była dobrą matką, ale ona dała mi
życie. Całe moje życie legło w gruzach na wieść o jej śmierci. Zaczęły się
przygotowania do pogrzebu podczas gdy ja lada dzień pisałem matury. Nie
interesowało mnie wcale czy zdam czy nie. Straciłem matkę do cholery! Co może
być ważniejszego niż pochowanie jednego z rodziców.
Z trudem podołałem egzaminom maturalnym. Tośka próbowała mi
pomóc, ale nie chciałem niczyjej pomocy, musiałem się sam uporać z tym bólem.
Minął maj a pod koniec czerwca przyszedł czas na wyniki matur. Przekraczając
mury szkoły by odebrać wyniki byłem innym człowiekiem. Nie byłem tym samym
Sebastianem, który jeszcze kilka temu znęcał się nad uczniami. Tamtego dnia,
gdy matka zmarła część mnie też umarła. Sebastian Wieczorek, który nie widział
nic po za czubkiem własnego nosa przestał istnieć. By nie czuć bólu związanego
ze śmiercią matki rzuciłem się w wir pracy i razem z ojcem jeździliśmy za
granicę by utwierdzić naszych partnerów biznesowych, że firma ma się dobrze.
Staraliśmy się pozyskać też nowych wspólników mogących się przyczynić do
rozwoju firmy. Udawaliśmy z ojcem, że wszystko jest dobrze, choć tak nie było.Oboje byliśmy wyniszczeni tym co się stało. Mieliśmy tylko siebie, ale ciężko nam było rozmawiać o sprawach codziennych.
Tata też miał wiele za złe mamie, ale wiedziałem, że mimo wszystko ją kochał.
Mój związek z Tośką zaczął się komplikować. Od dnia pogrzebu nie rozmawialiśmy
ze sobą za dużo. To nie tak, że jej unikałem, ale nie chciałem by mnie oglądała
w takim stanie. Chłopaki też się narzucali. Miałem wrażenie, że nasz przyjaźń
przestała istnieć, że teraz gdy każde pójdzie swoją drogą skończy się nasza
historia.
Spotkałem Tośkę na korytarzu. Zdenerwowana, ale uśmiechnięta
rozmawiała z chłopakami. Byłem im wdzięczny, że nadal się nią opiekowali.
-Cześć – powiedziałem podchodząc do nich.
Osłupieli.
-Seba… - wydusiła z siebie zaskoczona Tośka i przytuliła
mnie.
-Dobrze, że jesteś. – odpowiedział Arek.
Chciałem coś jeszcze powiedzieć, ale zaczęliśmy wchodzić do
sali by odebrać świadectwa maturalne.
Po niespełna pół godziny wszystko było jasne. Każdy z nas
zdał maturę i mógł zacząć studia-nowy rozdział w swoim życiu.
Wieczorem spotkałem się z Tośką. Chciałem z nią porozmawiać,
być z nią tak jak dawniej. Umówiliśmy się w parku Wilsona późnym wieczorem. Gdy
przyszła od razu mnie przytuliła. Tak bardzo brakowało mi jej uścisku, tak
bardzo brakowało mi jej obecności.
-Gratuluje zdanej matury – powiedziała i pocałowała mnie w policzek. Nasz związek
nadal był w fazie onieśmielenia a co się z tym wiązało oboje baliśmy się tego
prawdziwego pocałunku. Nie chciałem też naciskać na Tośkę ani zmuszać jej do
niczego.
-Dzięki. Tobie też gratuluję – zmierzwiłem jej grzywkę, co
ją zdenerwowało bo bardzo tego nie lubiła.
Chodziliśmy po parku i milczeliśmy. Najważniejsze było to,
że byliśmy razem. Miałem jej tyle do powiedzenia, ale nie chciałem psuć tej
magicznej chwili gdy to ona pierwsza złapała mnie za rękę i poprowadziła przez
park. Zatrzymaliśmy się przy rozłożystym klonie przez którego gałęzie wpadał
blask księżyca.
-Przepraszam cię Seba – powiedziała patrząc się na mnie.
-Za co?
-Za to, że nie byłam przy tobie wtedy gdy najbardziej mnie
potrzebowałeś.
-Sam tego chciałem. Odsunąłem cię od siebie bo nie
chciałem, żebyś patrzała na moje cierpienie, nie chciałem żebyś i ty cierpiała.
-A chłopaki? Co z nimi? Ich też odsunąłeś?
-Nie musiałem. Sami to zrobili. Znają mnie na tyle dobrze i
wiedzą, że gdy cierpię chce być sam. Ich obecność nic by mnie nie pomogła.
-A moja? – zapytała.
-Tośka…Nie pomogła byś mi. Zrozum, musiałem się sam z tym
uporać. Ta sytuacja mnie zniszczyła. Jestem rozbity na kawałki, zmęczony tym wszystkim.
-Mną też? - zapytałam.
-Nie mów tak.
-Więc pozwól sobie pomóc. Będę przy tobie Seba. Pomogę ci się z tym uporać.
-Ona była najgorszą matką na
świecie, nienawidziłem jej z całego serca, ale nigdy nie życzyłem jej źle,
nigdy nie chciałem by… - samo mówienie o tym było nadal dla mnie bolesne.
-To co teraz będzie? – spytała.
-Z czym?
-Z nami. Z tobą, ze mną, z naszym związkiem? Z naszą
zabójczą miłością?
-Nie zostawi ę cię Tośka. Ja idę na studia, ty idziesz na
studia, będziemy zawsze razem.
-Czy to znaczy, że…
-Tak. To znaczy, że nie mam zamiaru dać ci odejść, że chce
być zawszę z tobą, bo cię kocham głupolu.
-Ja ciebie też kocham Seba.
Pocałowałem ją. Nie dla zabawy, nie dziecinnie, ale tak
naprawdę, tak jak oboje tego pragnęliśmy.
Teraz już nic nie było w stanie nas rozdzielić. Od teraz
nasza miłość jest mocniejsza, wytrwalsza, piękniejsza i co najważniejsze, już
nie jest zabójcza.
Diana
Chłopak taki jak Arek został stworzony specjalnie dla mnie.
To nie tak, że byłam z nim bo był bogaty, ale to też się liczyło. Wiele rzeczy
mi nie pasowało, bo choć lubiłam jak mnie rozpieszczał to miałam wrażenie, że
chce mnie kupić prezentami, których wcale nie potrzebowałam. Nikomu o tym nie
mówiłam, nawet siostrze, ale coraz bardziej mnie to niepokoiło. Kocham Arka,
ale jemu wydaję się, że im więcej mi kupi prezentów tym dłużej z nim zostanę.
Przerastała mnie ta sytuacja, więc postanowiłam, że jeszcze dziś, na przyjęciu
z okazji zdania matury, mu to powiem.
Jego rodzice popierali nasz związek, ale mało się
interesowali Arkiem. Liczyła się tylko dla nich praca i na jakie studia wyślą
syna. Tośka, Seba i Wiktor wybierali
studia na tutejszym uniwersytecie. Jake zaskoczył wszystkich wiadomością w
swoim powrocie do Ameryki.
Arek urządził imprezę w swoim domu. Rodzice gdzieś
wyjechali, więc dom był wolny.
Było mnóstwo ludzi, których nie znałam. W tłumie próbowałam
odnaleźć Arka lub chociaż Tośkę czy któregoś z chłopaków, jednak na marne.
Wyszłam na balkon i spojrzałam w bezchmurne niebo, na którym migotały
rozświetlone gwiazdy.
-Szukałem cię – usłyszałam jego głos za plecami.
-Ja ciebie też –powiedziałam nadal patrząc się w niebo.
-Stało się coś Di? – podszedł do mnie i objął ramieniem.
-Arek wierzysz z przeznaczenie? Wierzysz, że my jesteśmy
sobie przeznaczeni tak jak Tośka i Seba?
-Czemu o to pytasz?
-Odpowiedz mi. Wierzysz?
-Tak. Wierzę, że pojawiłaś się w moim życiu nie przez
przypadek.
-I mam wierzyć to,
że mnie kochasz bezgranicznie? – z moich ust padały coraz to dziwniejsze
pytania.
-Co masz na myśli? Diana, do cholery co z tobą? –
zdenerwował się.
-Arek jesteś dla mnie za idealny. Zawsze marzyłam o księciu
z bajki, jakim ty zdecydowanie jesteś, ale nie żyjemy w bajce. Dostaję od
ciebie prezenty, dobra, nie mam nic przeciwko, ale to mnie przerosło. Mam
wrażenie, że chcesz mnie kupić, że chcesz kupić miłość…Ale to nie targ Arek, tu
miłości nie kupisz.
Może i powiedziałam zbyt ostre słowa, które go zabolały,
ale mnie zabolało samo powiedzenie tego.
-Spójrz na mnie i posłuchaj mnie – zrobiłam co kazał –
Wszystko to robiłem dla ciebie…Tak bardzo mi na tobie zależy, że nie chciałem
cię stracić. Myślałam, że jeśli będę dawał cię więcej i więcej zostaniesz przy
mnie dłużej.
-Nie potrzebowałam twoich prezentów, potrzebowałam tylko
ciebie – przerwałam mu –Więc jednak naprawdę myślałeś, że jestem z tobą dla
pieniędzy?
-Nie. Nigdy tak nie pomyślałem. Nie chciałem żebyś tak
pomyślała, Di. Proszę cię musisz mi uwierzyć. Nie wiedziałem, że tak to
odbierzesz. Nie chciałem cię kupić, nie chciałem kupić twojej miłości, chciałem
tylko żebyś… - urwał.
-Żebym co?...Arek dokończ.
-Żebyś nigdy mnie nie zostawiała, żebyś zawsze była ze mną.
Nie myślałam, że tak go to dotknie. Przytuliłam go. Byłam
pewna swoich uczuć do niego i teraz wiedziałam, że moje podejrzenia były
niesłuszne, że przez to mogłam go stracić.
-Kocham cię Arek – wyszeptałam mu do ucha.
-Kocham cię Diana – wyszeptał i pocałował mnie uzmysławiając mi jak bardzo
jesteśmy sobie przeznaczeni.
Przeczytaliście właśnie ostatni rozdział. To już koniec historii Tośki i Seby. Dziękuje każdemu z was za każdy komentarz i za słowa wsparcia a przede za wytrwałość w oczekiwaniu na nowe rozdziały.Przyznam szczerze, że nie jest to moje wymarzone zakończenie,ale jak na złość nie mogłam wymyślić nic innego.
Nie żegnam się z wami,bo możliwe,że jeszcze będziecie mogli coś ode mnie przeczytać :D
JESZCZE RAZ WAM DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO <3
Szkoda, ze skończyłaś... Opowiadanie bardzo mi się podobało <3
OdpowiedzUsuńCzekam na Twój powrót ;3
warto było czekać tak długo na ten rozdział :) mam nadzieję, że już wkrótce rozpoczniesz nową historię ♥
OdpowiedzUsuńTo było świetne opowiadanie i cieszę się ze właśnie tak się skończyło <3 czekam na następne - mika
OdpowiedzUsuńTradycyjnie się poryczałam :) Cudowne to opowiadanie! :3
OdpowiedzUsuńNo jak zawsze powrót w wielkim stylu. Gratuluję cidnego opowiadania.
OdpowiedzUsuń;*
Cudowne opowiadanie ! ♥
OdpowiedzUsuńSzkoda że kończysz
OdpowiedzUsuńTo była wspaniała historia
Będzie mi brakowało czekania na rozdział Zawsze jak miałam czas to wchodziłam z nadzieją, że się pojawi jakiś nowy rozdział, będzie mi tego brakowało, skończyłaś w pięknym stylu
Wspaniała historia musi mieć wspaniałe zakończenie. W tym przypadku historia o zabójczej miłości może stanowić doskonały tego typu przykład. Naprawdę gratuluję! To jedno z moich ulubionych opowiadań. Życzę Ci wspaniałej kariery pisarskiej bo właśnie na nią zasłużyłaś.
OdpowiedzUsuńTyle czekałam, aż się doczekałam
OdpowiedzUsuńHistoria pełna podziwu. Mega pomysł na opowiadanie!
No... kurcze... zakończenie zajebiste. :D
Gratulacje determinacji i sił na to, że zakończyłaś w wielkim stylu.
Cudowne!
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie http://mallaroy.blogspot.com/
Autorko, przestań pisać do szuflady! Zapraszamy do sprawdzenia naszego portalu www.wydacksiazke.pl. Przetestuj system, w którym możesz samodzielnie zaprojektować i opublikować własną książkę.Po więcej informacji na temat self-publishingu zapraszamy na www.blog.wydacksiazke.pl Pozdrawiamy, WydacKsiazke.pl
OdpowiedzUsuńnie wierzę, że to już koniec ;( historia Tośki i Seby tak niesamowicie mnie wciągnęła..więcej takich blogów! ♥
OdpowiedzUsuńhttp://you-always-be.blogspot.com/